niedziela, 27 października 2013

Góry Stołowe - Szczeliniec

Nosiłam się z zamiarem jakiegoś fajnego wyjazdu górkowego od kilku tygodni. Jak ciężko jednak znaleźć czas. Dziś się udało.
Góry Stołowe coś na potwierdzenie, że natura jest przecudna, przeróżna i nieprzewidywalna.

Dojechaliśmy do Karłowa. W planie by Szczeliniec i Błędne Skałki, coś dla dzieci - pasjonatów super Mario labiryntów, zamków itp. Tak lajtowo. Teren troszkę już nam znany (Błędne skałki i Wambierzyce w zeszłym roku). Ale jak dzieci informatyka zachęcić do spacerów? Zabrać ich na coś powiązane z grami.
Na Szczelińcu można zdobywać kolejne światy.


Przy dźwiękach śpiewanej przez moich synów muzyki z gier Mario przeszliśmy trasę w 4 godzinki z wielką przyjemnością.




 Nie zmęczeni, po kilku piknikowych przerwach pałaszując przygotowany prowiant

i chwilce w schronisku z gorącą czekoladą


wróciliśmy do domu.
Oczywiście nie obyło się bez strat (czapka Mario zdmuchnięta przez wiatr, utknęła na sośnie piętro niżej - buuu) i wrażeń, Filip uratowany przez miłego Pana przed wpadnięciem w przepaść, no i Bartosz - noga w kałuży i drobne stłuczenia przy poślizgu.
Ale wrócili zadowoleni i myślę, że już niedługo będą doceniać takie widoki

i bez oporu dadzą się namówić ponownie na podobną przygodę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz